-
Niedziela, 30 listopada 2008
-
Wszyscy czytają o włoskim kucharzu, nikt nie chce czytać o Mazowszu...
-
A może by tak bajecznego? Hm....
-
Nienawidzę spamu ze sklepów internetowych... Szczególnie takiego, który kusi tak bardzo...
-
Ostatni dzień listopada... Oby do grudnia?
-
Jestem nietowarzyska, naburmuszona i mam katar. Help?
-
-
Piątek, 28 listopada 2008
-
A w ogóle, to się cieszę, że... :) I cieszę się, że ach!
-
Czy ^poly [blip] i ^mistelek [blip] sugerują, że zbliżam się kształtem do kuli? ;) (Ależ ja jestem dzisiaj prowokacyjna!)
-
O, mój komputer pomija istnienie litery "w"... Ciekawe, jak szybko zadzwoni do mnie jutro Szefowa, jeśli napiszę w tytule artykułu "Noc listopadovva"...
-
Mąż domu - bdb :)
-
Fajrant, prawda ^mistelek?
-
Trudne i straszne słowo na dziś: perhydrol!
-
Taaak... pracuję... ministerstwogadzetow.com(s) Dzięki, ^dzierzba
-
Praca, praca, praca... oraz trochę jakby zakupy :)
-
-
Wtorek, 25 listopada 2008
-
Bluuuuuuues...
-
Fajans. Tzn. fajrant.
-
To ja sobie napiszę o klątwie Jagiellończyka.
-
Hm. Odbyłam właśnie SŁUŻBOWĄ rozmowę telefoniczną. I za chwilę dostanę ZAPROSZENIE... Na czwartek, damn!
-
Oglądam służbowo czat z HGW. *ech*
-
Działa, działa... Dziękuję :)
-
Wszyscy sobie poszli, czy blipfox mi nie działa?
-
System mi się kręci. Wstydzę się przyznać.
-
Redaktor Piotr S. chodzi dookoła naszego biurka i śpiewa "Gdzie jest kamera"...
-
Redaktor Piotr S. spojrzał na mnie z wysoka.
-
Czytam WAŻNE artykuły. (*spać* oraz *plask*)
-
Burak z UKSW przyszedł do pracy i śmierdzi.
-
Jechałam dzisiaj do pracy najwolniejszym autobusem świata. Oraz mam najwolniejszego blipa świata. Wpisywanie z opóźnieniem ok. 15 liter...
-
-
Poniedziałek, 24 listopada 2008
-
Aaaaaa... zabierzcie mi internet! :)
-
Pustki, pustki... hm.... co by tu?
-
Chyba fajrant. *plask*
-
*ziew* ostatni kwadrans
-
Chodzi o obcego, który wydostaje się NAGLE (ew. WTEM!) z nawiedzonej sofy: zw.com.pl(s)
-
Ma ktoś pomysł na synonim słowa wytrysnąć?
-
#vaclavhavel ich nie nosi
-
Ale głupi ci Rzymianie... ;) ananova.com(s)
-
#vaclavhavel z dezaprobatą spojrzał na mój batonik...
-
A teraz pójdę po coca colę. DUŻO.
-
Weekend - bdb (z MAŁYM wyjątkiem, ale). Poniedziałek o świcie - jak to poniedziałek o świcie. Czy dam radę przeczytać archiwum a weekendu? Czy chcę?
-
-
Piątek, 21 listopada 2008
-
Trallala! :)
-
Jestem chora... ekscytuję się powrotem męża - motyle w brzuchu i takie tam... *ech*
-
Zbliżył się. A teraz zaczyna się oddalać... W tę dobrą stronę :)
-
Chyba zbliża się fajrant. Mógłby się zbliżać szybciej, jak na mój gust.
-
A jak będziemy mieli domek... ananova.com(s) :P
-
Popracowałam. Co teraz?
-
Dobra... nie udało mi się jeszcze popracować. Wybieram dzwoneczek.
-
[blip] Mam to samo... hm. Może jednak popracuję?
-
Dlaczego wczoraj wieczorem napisałam "żę"? Oraz: nie, nie wyspałam się :)
-
-
Czwartek, 20 listopada 2008
-
Chyba trochę mam problem z dogadaniem się z własnym ciałem. Ono nie rozumie, żę nie jest niedźwiedzim i próbuje zapaść w sen zimowy.
-
Barszcz i krokieciki z kapustą. *mniam*
-
*plask*
-
Nie wiem, co na to wiki, ale patrząc za okno, dochodzę do wniosku, że dzisiaj jest Dzień Dogadzania Sobie...
-
O, a w programie "Kawa czy herbata" mają skuloną, wk*rwioną panią, która patrzy znad swojego ostrego nosa...
-
Kawa czy herbata nie pomogły. Dlaczego tvn24 się popsuło?
-
Właśnie zauważyłam, że od poprzedniej przerwy reklamowej siedzę i SIĘ GAPIĘ... Sama nie wiem na co. Może kawy?
-
-
Środa, 19 listopada 2008
-
Fajrant!
-
Interweniowałam w Sprawie Czytelnika. Czy mogę być z siebie dumna?
-
Kolega Mąż ma boskie ciało...Taaaak... [blip]
-
A dzisiaj mamy Dzień Toalet... Hm...
-
Zadziwić pół redakcji - bezcenne...
-
No, dobra... Niemcy są dziwni... ananova.com(s)
-
Obrzydliwie czekoladowe ciasto...
-
Jak jeszcze raz wpadnę na pomysł, żeby malować kreski fioletowym eyelinerem o godz. 6.30, to mnie zastrzelcie...
-
-
Wtorek, 18 listopada 2008
-
A blog szafowy kusi... kusi...
-
Coś bym, ale...
-
To może fajrant...?
-
Blip wypluł stare mmsy i smsy. Bez sensu.
-
Neuron: chwilowo niedostępny (in courtesy of Toys4boys: toys4boys.pl(s)
-
#vaclavhavel znów ma błąd matrixa - wszedł po raz trzeci. Nie wychodził ani razu.
-
Może dlatego, że pisałam o przymrozkach?
-
O, blip nie przyjął mojego sms-statusu....
-
-
Poniedziałek, 17 listopada 2008
-
Niech mnie ktoś dobije: przed chwilą sięgnęłam na parapet, odkręciłam buteleczkę i dopiero zapach uświadomił mi, że próbuję się właśnie napić balsamu do ciała.
-
Po dwóch szalenie ciekawych rozmowach telefonicznych coś bym... Tylko co? Hmmm...
-
Spać. Poza tym zimno. A poza tym spać. I jeszcze zimno i spać. A w radio Sinatra.
-
Wygląda jak fajrant...?
-
Odliczanie minut do fajrantu. I pracapraca.
-
Nuuuudzęęęęę sięęęęę... (tak, wiem, inteligentni ludzie się nie nudzą, nigdy nie mówiłam, że jestem inteligentna)
-
Ja zawsze wiedziałam, że poezja może być niebezpieczna! ananova.com(s)
-
Królestwo za motywację!
-
[blip] - problem polega na tym, że moje stwierdzenie nie dotyczy tylko i wyłącznie słów pochodzenia łacińskiego :(
-
Chcę powiedzieć, że jeśli się nie rozumie jakiegoś słowa, to się go nie powinno używać. I nie rozumiem, jak można tego nie rozumieć... :/
-
#vaclavhavel obejrzał wczoraj prognozę pogody i przywdział outfit odpowiedni na śnieg z deszczem.
-
Aaaaa!!!
-
Live motivation error. ^mistelek może potwierdzić. Jakim cudem udało mi się nie przyjść do pracy w pidżamie?
-
-
Sobota, 15 listopada 2008
-
Piątek, 14 listopada 2008
-
Jak to jest,ze w oczekiwaniu najdluzszy jest zawsze ten ostatni kwadrans...?
-
Napisałam. Czas iść do domu :) blog.zw.com.pl(s)
-
Napisałam... Bosz...
-
Byłam na planowaniu. Wróciłam. Naczelny śmiał się z mojego żartu...
-
Aaaaa!
-
Pró-bu-ję-na-pi-sać-no-tkę-na-słu-żbo-we-go-blo-ga. Zgadnijcie, ja mi idzie...?
-
Jem "krojsanta". Mniam! :)
-
Zdrada! H&M nie przyszył mi guziczków!
-
No, dobra, popracowałam 2h, może wystarczy na dziś?
-
Nie zdążyłam napisać, że #pierwsza o 6.50, ale jestem sama i muszę się sprężać...
-
-
Czwartek, 13 listopada 2008
-
Zdazylam! Zdazylam! :)
-
Idę.
-
Rrrrrwa...
-
Pracupracu.
-
Czy Oleksy próbuje poderwać Monikę Olejnik na antenie?
-
Oleksy: Była kaczka. Mała porcja, ale smaczna.
-
Chyba właśnie troszkę podkablowałam koleżankę z pracy... hm. Naprawdę nie chciałam.
-
Jakie to było hasło...?
-
Jak czytam sobie niektóre blogi, to rozwala mnie brak samokrytycyzmu i autokreacja życzeniowa niektórych ich autorów... ale to ja jestem niedojrzała.
-
Nie wierzę, że jest już kwadrans po dziewiątej... ci ja robiłam do tej pory?
-
-
Środa, 12 listopada 2008
-
Fajrant. O.
-
Powiedziano mi przed chwilą, że zawyżam poziom. Z mojej perspektywy to wygląda tak, że migam się od rzeczy, który powinnam robić, a robię te, które chcę ;P
-
Robienie galerii jest nudne... enter, ctrl+r, 700, enter, ctr+s, enter, enter i od początku...
-
Teraz przyszedł czas na panią Kwaśniewską.
-
Pracuję nad korektą czerwonych oczu marszałka Borusewicza...
-
*shit*
-
-
Wtorek, 11 listopada 2008
-
Sprzątam. Doszłam do etapu, w którym JestemZnudzona i ZupełnieMiSięJużNieChce, ale oczywiście, NieMożnaTegoTakZostawić.... *ech*
-
Fajrant?
-
Co za dzień normalnie... co za dzień...
-
Sięgamy do skarbnicy cnót naszych walecznych przodków...
-
Piszę... relację... z dnia... niepodległości... Dyskusja w redakcji: co się robi flagą?
-
Decyzja o zjedzeniu liona przed snem była BARDZO głupia. Nie chcecie wiedzieć, co mi się śniło...
-
-
Poniedziałek, 10 listopada 2008
-
Jem liona. Nie wymyśliłam na razie nic głupszego.
-
Mam ochotę zrobić coś strasznie głupiego... niech no tylko wymyślę, co...
-
*Wzdech*
-
Są tylko trochę drogie...
-
A bilety lotnicze do Frankfurtu wcale nie są tak strasznie drogie...
-
Od wczoraj jestem słomianą wdową. Właśnie dostałam newsa, że tak będzie przed 5 (słownie: pięć) kolejnych tygodni. *argh*
-
"Straż pożarna wysysuje paliwo z baków samolotu..." Nie, to nie strażak, to Pałasiński #tvn24
-
Fajna strona :) tjbd.co.uk(s) I like :)
-
Uruchomiłam skype'a. Jak ja mam mało kontaktów!
-
"To po co Ty dzisiaj pracujesz" zapytał Kolega Mąż... żebym to ja wiedziała...
-
Dzień dobry... *plask* icanhascheezburger.com(s)
-
-
Niedziela, 9 listopada 2008
-
Dobranoc. *plask*
-
Nie ma gazety... #dlugopiswoko
-
Chcę powiedzieć, że newsletter ze sklepu ze srebrem w tym momencie jest chwytem poniżej pasa...
-
Grr... wrrr... argh...
-
-
Sobota, 8 listopada 2008
-
Oczywiście, kiedy musiała się wykopyrtnąc ta rosyjska puszka? Jak napuściłam sobie cieplutkiej wody do wanny... i rozpuściłam melonową kulę...
-
Sajgonki by ^poly - mniam! :))
-
Sajgonki by ^poly - mniam! :))
-
Pachnie nawet nieźle... Może jednak nie pójdzie im tak źle? ;)
-
Mama i Kolega Mąż robią sajgonki. Pracuję. Pracuję, tak. Pracujępracujępracuję...
-
List od czytelnika. #dlugopiswoko...
-
Dżiiizzz... #dlugopiswoko
-
Odpaliłam GG pierwszy raz od... dawna, bardzo dawna. I od razu rozmowa, że #długopiswoko.
-
Czy artykuł o tym, że Obama zadzwonił do premiera i prezydenta Polski mogę zatytuować "I just call to say 'I love you'"? Nie? Tak myślałam.
-
Czy ktoś mi może wytłumaczyć, dlaczego akurat dzisiaj mam ślimacze połączenie? Grrr...
-
Uziemiona sobota przed komputerem... Tia... icanhascheezburger.com(s)
-
-
Środa, 5 listopada 2008
-
A może ja sobie pójdę do domu i ich zleję?
-
Delpierodwazero... (tak, nie ma gazety)
-
#dlugopiswoko Tak, czekam na gazetę...
-
Wszyscy sobie poszli, a mnie nikt nie zawiadomił? Ale jakto?
-
Przyszłam do pracy. *plask* Czy naprawdę nie siedzę tutaj od 8.00?
-
Lubię brastop, bo uznaje moje spóźnione zwroty (czyli: udało się, ^dzierzba!)
-
Skończyła mi się różowa farba... :(
-
Czy ktoś mógłby wygonić mnie z łóżka, proszę?
-
Uwielbiam Cejrowskiego! :) [blip]
-
-
Wtorek, 4 listopada 2008
-
"Ze względu na dużą frekwencję wyborczą głosowanie zostało rozbite na dwa dni: republikanie głosują we wtorek, a demokraci w środę" - materiały "prasowe"... ;P
-
Kuje mnie w brzuchu, jest mi zimno, za oknem taka mgła, że zgubię się, wracając do domu, koleżanka obok jest głupiutka jak różowy pantofelek i już sama nie wiem
-
Będę marudzić, ostrzegam...
-
Walczę z... *wzdech*
-
Co to jest? "Na szczególną uwagę zasługują Żołnierze Wyklęci, pamięć o których, przez dziesięciolecia niszczona i wymazywana, jest niezwykle słaba"
-
-
Poniedziałek, 3 listopada 2008
-
Czas na fajrant. O! :)
-
#kupmi sklep.sagana.pl(s) *wzdech*
-
"Insurmountable" - jakie ładne słowo...
-
#vaclavhavel przyprowadził do redakcji znajomego, który wygląda znajomo...
-
Wbrew niesprzyjającej aurze #vaclavhavel wszedł do pracy z uśmiechem i gromkim "dzień dobry" na ustach.
-
Nie ma kakao w bufecie. No, doprawdy!
-
Weekend? Było, minęło...
-
-
Sobota, 1 listopada 2008
-
Mam mocne postanowienie nieirytowania się. Oraz wygrzebania się w końcu z łóżka - głodną rodzinę nakarmię dziś bowiem fajitą. Oraz boli mnie gardło.
-

