-
Czwartek, 20 marca 2008
-
Off we go...
-
-
Środa, 19 marca 2008
-
Let it start!
-
Czyżby już...?
-
Czy w związku z tym, że byłam dzisiaj w pracy bladym świtem, mogę już wyjść?
-
Napisałam profil zawodowy, możecie być ze mnie dumni.
-
Mój profil zawodowy... *ech*
-
Aaaa... [blip]
-
Nowa notka. Jakaś taka ogólna...
-
Ciekawe, czy będą tęsknić? ;)
-
Wyszłam na chwilę z pokoju, wracam, a tam kanapka na stole stoi... Hm... Wielkanocny Zając? Ki diabeł?
-
Suszone banany (tak, na pewno się od tego chudnie...) i Trójka. Jakoś nie wierzę, że jutro tej porze będę gdzieś indziej...
-
Love it, change it or leave it. / pada śnieg
-
Mam napisać swój profil zawodowy. Mwaha! (Any ideas? ;) )
-
Zrobiłam rozpiski do gavotte'a. Niech mnie ktoś pochwali.
-
A w ogóle to miałam napisać notkę na bloga, ale jakoś nie mam pomysłu i motywacji...
-
Trochę mi się jakby nie chce...
-
Pierwszy czekoladowy kurczaczek
-
Poza tym o 7.15 na Prymasa Tysiąclecia nie ma korków. Dziwne, nie?
-
No, dobra. Ostatni dzień w pracy przed urlopem. Jutro rano lecimy. Byłam dzisiaj w pracy przed szefem i przed 8. Zdecydowanie przed 8.
-
Chwalilam sie juz moim amaryllisem?
-
-
Wtorek, 18 marca 2008
-
Idę się pakować.
-
Lubię blipa... chyba będzie mi go na wakacjach brakować. Chyba sobie kupię notatnik...?
-
Mówiłam już, że nie lubię rozliczeń...?
-
Już jestem w domu, ale postanowiłam się jeszcze odezwać, a co! ;)
-
O, proszę... to zbliża się godzina X :)
-
Czy ja mogę już stąd wyjść? Ja naprawdę mam co robić w domu... ;)
-
Dlaczego blip dzisiaj działa dziwnie?
-
Po napoju kawopodobnym. Boli mnie głowa i chce mi się spać.
-
Czy to już czas na drugą kawę? (oraz: dlaczego nie wzięłam sobie nic na drugie śniadanie?)
-
Klikam bez sensu. Czy ktoś ma pomysł, jak przetrwać do urlopu?
-
Jednak nie lubię tej funkcji, bo się wiesza...
-
Odkrywam funkcję czatu na gmailu. I like it! :)
-
Właśnie wyklarowały mi się plany na wieczór... Będzie się dyskutować.
-
2 / Udaję, że pracuję. (Dla informacji niektórych: pracuję nad układem przedstawienia dla DKW ;) )
-
2 / Znowu zapomniałam napisać, że już jestem w pracy. *ziew*.
-
-
Poniedziałek, 17 marca 2008
-
Czyżby fajrancik?
-
Dobra, ja wiem, że na pewno ktoś wymyślił do tego jakieś prawo, ale dlaczego ostatnie 1/2h w pracy dłuży się w nieskończoność?
-
O, a jednak pracuję w korpie... hm...
-
Chyba właśnie udało mi się zamknąć pierwszy samodzielny projekt...
-
Po puddingu nie został nawet ślad.
-
To ja może pójdę po mój pudding waniliowy...?
-
kobieta.gazeta.pl(s) W oczekiwaniu na przesyłkę z Brastop.com
-
Kawa mi się skończyła...
-
Kawa. Z mlekiem kondensowanym. Odtłuszczonym, niesłodzonym i w ogóle (^dryoung polecił :))))
-
Byłam na interwju. *ziew*
-
Nie popsuła, rozlała kawę.
-
Koleżanka z pracy popsuła zszywacz. Dostała właśnie nowy. Próbuje włożyć zszywki. Zaraz popsuje drugi...
-
Nie chce mi się iść na interwju. Chyba że mnie Adaś wygoni pociąganiem nosa.
-
Nie chce mi się iść na interwju. A HRK.PL przesłało mi ofertę pracy na stanowisku Redaktor Inicjujący - Podręczniki do Nauki Biologii. Mwaha!
-
Ultimate consumer?
-
Czy ktoś może wie, jak jest "klient końcowy" po angielsku?
-
Szef właśnie wysłał tabelkę z rozkładem urlopów świąteczno-wiosennych. Wygrałam! ;)
-
Mam dzisiaj humor nostalgiczny mocno. To wina pogody, prawda?
-
3 / I znowu byłam w pracy przed wszystkimi... Hm...
-
3 / naprodukowaliście 13 (słownie: trzynaście) stron od piątku...???
-
-
Piątek, 14 marca 2008
-
piatek po poludniu
-
Idę, idę... W sensie, że weekend... uff...
-
Podejmuję kroki zmierzające ku...
-
Chcę już stąd wyjść. Proszę.
-
No! I tak ma być. 45 2go.
-
Niech mi ktoś zniknie tę kropkę, co?
-
Jeśli zrobiłam przelew i wysłałam maila 6 marca, to mam prawo się zirytować, jeśli sprzedający NADAL nie wysłał mi książki?
-
Niespodzewane interwju porwało mnie z blipowego mymłona. Ale jestem z powrotem.
-
PIzza PIe dziś wieczorem.
-
[blip] Dzień liczby Pi nie jest dla wszystkich...
-
Nie wiem, czy pomogło. Ma ktoś cukierka?
-
Idę napić się zimnej wody. Może pomoże.
-
Interwju. *rrrwa!
-
Czy jeśli w piątek przed południem mam ochotę udusić koleżankę z pracy (jakby szefową) to jest jakiś znak??
-
[blip] Wydawało mi się, że... nic nie mogę wymyśleć :(
-
W pracy. Tylko zapomniałam napisać... ale generalnie *plask*
-
-
Czwartek, 13 marca 2008
-
Fajrant?
-
Za każdym razem, kiedy wyczyszczę folder "spam", gmail rozwala mnie komunikatem "Hurra!! Nie ma spamu!!".
-
Czy jeśli skupię się wystarczająco mocno, to uda mi się przenieść moją cielesność tam, gdzie teraz są moje myśli?
-
I myślę tu raczej o czterech trójkątach powiązanych sznurkiem, a nie okolicach bikini.
-
Planów na wieczór ciąg dalszy. Chyba jednak będę się zajmować stopami kiedy indziej... Czas sprawdzić stan mojego bikini.
-
Plany na wieczór robię... A może by tak pedicure?
-
Powinno się pracować, ale jakoś nie idzie... zresztą nie bardzo mam nad czym pracować...
-
Sprawdziłam sobie, którędy będziemy lecieć. Tak, wiem, w pracy się pracuje... ;)
-
...bo w sumie to już by nam mogli dosłać ten przewodnik.
-
I mam nadzieję, że w domu będą czekać na mnie stare przesyłki...
-
A po południu pójdę do H&M, o!
-
Zjadłam pudding karmelowy. Mało, mało...
-
Guma do żucia. Lepszy rydz niż nic.
-
...a Adaś nadal pociąga nosem. Wiem, miętka jestem...
-
Nadal *plask*
-
Interwju.
-
Adrenalina mi skoczyła. I mam ochotę zabić swojego męża.
-
Nie, jednak *plask*...
-
No, dobra, zmieniłam zdanie. Kocham Brastop! :)
-
*plask* / bardzo nie zen
-
-
Środa, 12 marca 2008
-
To ja się już właściwie zbieram do domu... Skoro byłam dzisiaj przed 8.00...
-
Countdown. Niekoniecznie final.
-
Rzodkiewieczki saute.
-
Aghrewbqwmndbkdx...
-
Wróciłam. Jeden kolega jest przerażony, drugi nadal pociąga nosem. Zabiję normalnie!
-
Idę prowadzić szkolenie.
-
Pudding orzechowy again. Mniam!
-
Nadal chce mi się jeść. I nadal uważam, że to nie jest dobrze.
-
Niedobrze... jeść mi się chce.
-
Projekt...? Nowy...? Dla mnie...? Dwa...? Eeee...?
-
Generalnie mam nastrój pt. Bite me.
-
Dostaliśmy maila upominającego od szefa nt. wykorzystania telefonów służbowych. Hm...
-
Interwju.
-
Zabiję zaraz współpracownika. I każdy sąd mnie uniewinni. To będzie działanie w samoobronie...
-
W pracy od kwadransa. Bu.
-
-
Wtorek, 11 marca 2008
-
amaryllis
-
To teges... spadam do domu, tak?
-
Blipuś zajmuje mi zdecydowanie za dużo czasu...
-
Chcę cukierka.
-
Pudding orzechowy - bdb, ale mało.
-
Chcę się zastrzelić. Mogę?
-
Still
-
Czy pisałam już dzisiaj, że mi się nie chce?
-
Kolega Mąż znowu na zwolnieniu. Ciekawe, co zepsuje tym razem.
-
Ziewam.
-
I co? Tak nikogo nie ma na blipie?
-
A Adaś znowu sniffa... Na Zajączka kupię mu dużą paczkę chusteczek :/
-
Dzisiaj też byłam w pracy przed 8.00. I przed szefem. Hm.
-
-
Poniedziałek, 10 marca 2008
-
Teraz to już naprawdę. Ciao!
-
No, idę... ale jeszcze chwileczkę... momencik...?
-
To ja idę do dentysty... Nie, nie boję. Po prostu mam nadzieję, że nic tam nie znajdzie.
-
Ładne :) cityrag.blogs.com(s)
-
Plan awaryjny też mi się już skończył. Czy wypada zagrać w kulki?
-
Marudzę dzisiaj. So what?
-
Niech ktoś ze mną zamówi chińszczyznę...
-
Popracowałam. Poobijałam się. Popracowałam. Poobijałam się. Teraz bym coś zjadła...
-
Przeglądam niewłaściwe strony. Bite me.
-
Klient zwolnił pracownika (którego znaleźliśmy) za oglądanie w pracy niewłaściwych stron. Szef zapowiedział, że będzie robił tak samo. Mwaha?
-
Zamknęłam okno, opuściłam żaluzje. Marudzę, po prostu marudzę... ;)
-
Wieje mi. Świeci mi. Spać mi się chce. Marudzę.
-
Plan na dzisiaj wykonany.
-
Mieszane mam uczucia... (nowa notka)
-
Rozlać actimela na służbowy kalendarz - bezcenne.
-
Tak, jestem w pracy od kwadransa. Anyone else?
-
-
Piątek, 7 marca 2008
-
Brastop.com - bdb (klik: brastop.com(s) )
-
Weekend... w końcu... to był bardzo długi tydzień.
-
Gram w kulki i mam to wszytsko samiwieciegdzie.
-
Niech mnie ktoś obudzi...
-
Pracuję, pracuję, pracuję... dobra, dobra...
-
Właściwie, to wzbogaciłam się O nową wiedzę...
-
Wzbogaciłam się w nową wiedzę...
-
Czy ktoś wie, co znaczy słówko "verantwortlicher"?
-
Chce mi się spać. Trzeba było nie pić tego fiore...
-
Czego to ludzie nie wymyślą... miało być jeszcze więcej kwiatków, to proszę: pieknyposlaniec.pl(s)
-
Ciasto - bdb, fiore truskawkowe - bdb. Bite me.
-
Poszłam jeść ciasto.
-
A jutro bedzie wiecej...------=_Part_16368_25137838.1204881313523--
-
Szef przedstawił mi wyniki kwestionariusza nt. mojej osobowości biznesowej. Mwaha!
-
W pracy. I już właściwie nie mam nic więcej do powiedzenia... :)
-
Bedzie kwitlo...------=_Part_13816_16586133.1204872415164--
-
-
Czwartek, 6 marca 2008
-
Środa, 5 marca 2008
-
Nie lubię, jak ktoś mi podkupuje rzeczy na allegro. Hm. Idę się napić.
-
Steper czy rower, hm. To ja idę na bolognese... ;)
-
Fajrant :))))
-
No, dobra, zapał do pracy mi umarł, umarł i leży na desce...
-
No, dobra, nie przesadzajmy z tym workworkwork... ;)
-
Workworkwork...
-
To ja w takim razie idę robić test od szefa.
-
"Toważystwo ubezpieczeniowe" I pani chce, żebym dała jej pracę? Mwaha!
-
Szef zasugerował, że jakbym się zamontowała na leżaczku w Carrefourze w dziale herbat, to by wyszło na to samo. Oh, really?
-
-
Wtorek, 4 marca 2008
-
Mąż zabiera mnie na wycieczkę. Bo marudziłam bardzo. Nie spodziewa się jednak, jak bardzo będe marudzić teraz - bo się boję no i nie mam lnianych spodni.
-
Chciałam sprzątać? Ja? Dzisiaj? Doprawdy... ;)
-
Chciałam sprzątać?
-
Gdzieś się musiałam rozszczelnić, bo powoli uchodzi ze mnie powietrze...
-
Co się stało temu blipusiu? Dlaczego moje wiadomości nie dochodzą? :(
-
Wyszło słońce... chyba dzisiaj posprzątam w pokoju... ;)
-
Walczę z klientem... grrrr....
-
Zaraz zastrzelę kolegę, który sniffa co 4 sekundy. Grrr...
-
Trochę jakby wrócona do świata żywych. A więc jednak może być tak, że głowa nie boli? Hm.
-
-
Poniedziałek, 3 marca 2008
-
Idę do domu. Znaczy się: fajrant.
-
Dostałam od szefa linka do testu osobowości z prośbą o wypełnienie. Co mam o tym myśleć, droga redakcjo?
-
Chips był. A może by tak do domu? Własnego?
-
A może by tak chipsa? Jabłkowego...?
-
Po lunchu...
-
Lunchtime mógłby już być...
-
Aleve. Może pomoże...?
-
[blip] co mi przypomina, żeby szybciej wysłać PITa...
-
Grrrr...
-
Nie dostałam premii ani trzynastki, nie mam palemek za oknem ani w drineczku, nie schudłam mnóstwa kilogramów i NADAL boli mnie głowa. WSMCR mode on.
-
Wujek Staszek Mistrz Ciętej Riposty.
-
-
Sobota, 1 marca 2008
-
*plask* (właściwie to wszystko, co mam do powiedzenia po dzisiejszych warsztatach)
-





