-
Poniedziałek, 30 czerwca 2008
-
Fajrancik.
-
Swoją drogą, wypadałoby coś napisać...
-
12. Jak Murzyniątek... chociaż może Murzyniątek było tylko 10? Na początku, oczywiście...
-
Jeszcze tylko 20 min...
-
Adrenalinka skoczyła, nie powiem...
-
Restrukturyzacja w toku, upieprzanie kolegów trwa. Mogę mieć to w ...eee... głębokim poważaniu? Dziękuję.
-
Eviva Espana oraz milion komentarzy na temat tego, co postanowiłam. Jesteśmy dorośli i mili. *argh*
-
Eviva Espana, ole! ;)
-
-
Niedziela, 29 czerwca 2008
-
Nowa zabaweczka... :)
-
-
Sobota, 28 czerwca 2008
-
Sądząc po tym, co za oknem, trzeba było zrobić pomidorową...
-
-
Piątek, 27 czerwca 2008
-
Chce mi się spać, a muszę zrobić gazpacho. Obiecajcie mi, że jutro nie będzie za zimno na gazpacho i nie będziemy go podgrzewać, proszę...? (Tak, zmarzłam)
-
Weekend :)
-
Na zebraniu wszyscy się dowiedzieli, że od wtorku pół etatu i że jednak staż. A miny ich byy nietęgie...
-
Idę na ZEBRANIE.
-
Knuję :)
-
Mam wrażenie, że #szefowaeilan czyta blipa. Od 4 dni przychodzi ubrana do pracy w miarę normalnie.
-
Fitella Chocolate Edition: bdb.
-
Będę pracować z domu??
-
Ziewam jak krokodyl. Co zrobić, droga redakcjo?
-
Spotkanie z ^liszka - bdb. Praca od 7.40 - bzła.
-
-
Czwartek, 26 czerwca 2008
-
Kto dzisiaj dostał zwrot z US? ;)
-
Czterry...
-
Kwadransik :)
-
Blip się znowu popsuł. Oh, what a pity!
-
Jakość potwierdzona.
-
Test jakości.
-
Rzodkieweczki i jagodzianka.
-
Oczko prawe mam lewe, a lewe prawe. Idę rozpakować zmywarkę.
-
O, a teraz działa.
-
Co się stało temu blipu? Nie odświeża się i jeszcze na dodatek BlipFox nie działa :(
-
Dzień dobry. Wierzę, że będzie dobry.
-
-
Środa, 25 czerwca 2008
-
A teraz idę do domu :)
-
Zakochałam się w sardonyksie...
-
A jak będę duża, to sobie kupię buty od Manolo ;) bi.gazeta.pl(s)
-
A na stopach mam czerwone sandałki, które kupił mi mąż. [blip]
-
A ja mam na stopach czerwone sandałki, o.
-
#szefowaeilan ma dzisiaj na sobie zwykłą, czarną sukienkę bez rękawów, za kolano. Trochę za małą, ale i tak jest nader normalnie.
-
Chyba poprawił mi się humor. Tak po rozmowie z szefem. *ech*
-
Własnie napisałam "osiągnięcie celi". Długopis w oko? Może ja też jestem dysfunkcyjna?
-
Boląca głowa i rozmowa z szefem na temat przyszłości. Hm.
-
Głowa boli. Niech już w końcu będzie ta burza...
-
-
Wtorek, 24 czerwca 2008
-
Nie będę czytać. Czytanie jest przereklamowane.
-
Podrozuje autobusem z przedstawicielami tzw.mlodziezy. Racza sie nawzajem madroscia. I reszte autobusu tez. A ja nie wzielam sluchawek...
-
Na dzisiaj mam postanowienie, że będę dzielna.
-
Boli mnie głowa.
-
urgency of demand - co to w ogóle jest?
-
Czy Joomla zamknęła sesję bez zapisania zmian?
-
Oraz tak, tłumaczę.
-
Joomla Reaktywacja.
-
Marznę. Jakie to przyjemne uczucie!
-
Bielizna czy sandałki?
-
Internet to narzędzie szatana, o.
-
Właściwie to ja chyba nie jestem taka fajna, jak mi się wydawało.
-
Z okazji rocznicy ślubu przejrzałam sobie w archiwum bloga czerwiec 2006 i 2007. Długopis w oko.
-
Na plus: szef wygrzebał wentylator z piwnicy.
-
Bieg do autobusu. Kondycja: zero. To gdzie jest moja karta do klubu fitness?
-
-
Poniedziałek, 23 czerwca 2008
-
Figleavesclearance - bdb :)
-
fajrant
-
Oraz zaczęły mi się trąść ręce...
-
Komunikatywność: minus pińćset.
-
Boli mnie głowa, że aż... A na grobie posadźcie mi białe orchidee.
-
Restart.
-
Niechcemisie...
-
A wczoraj piłam waniliowo-pomarańczową roiboosh...
-
Dylemat: truskawki czy czereśnie?
-
Gdzie jest ta burza? Głowa mnie boli, ża aż mdli...
-
#szefowaeilan ma dzisiaj na sobie trapezową, plisowaną sukienkę z półprzezroczystej dzianiny oraz czarną, kryjącą bieliznę - stringi included.
-
Grono mnie dzisiaj nie lubi. Nie, to nie.
-
Zaraz zaryję nosem w klawiaturę, it's official. I mam wrażenie, że będzie coraz gorzej.
-
Back.
-
-
Piątek, 20 czerwca 2008
-
Czwartek, 19 czerwca 2008
-
Skoczyła mi adrenalina, tak. Teraz spadła, tak. Chcę burrito.
-
Kręci mi się w głowie od nadmiaru informacji...
-
Wynegocjowałam umowę i dostałam własny nowy projekt. O_o
-
Zadzwonił do mnie szef i zapytał wesoło "I co tam sobie porabiasz?"
-
Alpenliebe... mmm... :)
-
Niechcemisie.
-
O, okazało się właśnie, że sukienka szefowej to bluzka i spódnica. Oraz, że ma nieopalone plecy i brzuch.
-
Niechcemisie.
-
Jestem kwiatem lotosu na tafli. Muszę być kwiatem lotosu, bo zabiję szefową, a osądzą jak za człowieka...
-
Jak ja dawno nie rysowałam w paincie! :) Oraz: gdzie jest mój tablet? ;)
-
Szefowa ma dzisiaj na sobie welurową sukienkę do kostek, z półgolfem. Oraz cekinami. Oraz krzyżyk wysadzany kamieniami. Oraz klapeczki z diamentową sprzączką.
-
W radio mocno eksploatują pewną reklamę samochodu. Nieodmiennie i za każdym razem rozwala mnie "Joanna Brodzik Edition".
-
Spaaać!
-
-
Środa, 18 czerwca 2008
-
Znikammmm :)
-
Mój Mąż wyrzuciłby mnie z domu. Na szczęście to mój dom.
-
Szefowa jest nadal chora, w związku z czym charcze i rzęzi. Boli mnie głowa. Nie, nie współczuję.
-
To nie fair, że chcą tylko 4 funty za przesyłkę...
-
Czy 84 funty to dużo?
-
^evva jest ZUA... figleavesclearance.co.uk(s)
-
Szefowa ukucnęła. Czy ktoś mógłby jej powiedzieć, żeby tego nie robiła? A przynajmniej złączyła kolana?
-
Jeść mi się chce.
-
Szefowa ma dzisiaj na sobie sukienkę z obniżoną talią z cekinowym paskiem na biodrach (i pod brzuchem) oraz przy dekolcie.
-
Dziwnie. Tak, przejmuję się.
-
-
Wtorek, 17 czerwca 2008
-
Idę na tarasik :)
-
Kolega Mąż próbuje mnie zastraszyć: kopalniawiedzy.pl(s)
-
Oraz dekolt jest na tyle duży, że spada jej raz z jednego, raz z drugiego ramienia. Ma źle dopasowany stanik. Na pewno Stanikomania by miała używanie.
-
Szefowa ma dzisiaj: obcisłą bluzkę, w której jest mnóstwo elastiku z okrągłym dekoltem, welurową spódnicę do ziemi, kabaretki i srebrne balerinki w szpic.
-
Słoneczko wyszło. Może spacer? :)
-
@work. bite me.
-
-
Poniedziałek, 16 czerwca 2008
-
Idę stąd. :)
-
Chyba stąd pójdę...
-
jeśćmisięchce
-
Grrr... naprawdę mogę powtarzać kilka rzeczy w nieskończoność, ale przy którymś powtórzeniu wbijam długopis w oko i zaczynam wiercić. Ostrzegam.
-
Grrr... Co jest niejasnego w stwierdzeniu "tu jest lista szablonów e-mail, obejrzyj je w wersji testowej programu - wtedy będziesz wiedziała, czym dysponujesz"?
-
O, dopiero 14.17...
-
Wielki Ortograficzny Słownik Języka Polskiego moim przyjacielem jest!
-
Ogólne zniechęcenie do kontaktów międzyludzkich.
-
A jak będę duża, to zostanę ^evva, o!
-
15 stron do przetłumaczenia. Hmm...
-
Coś bym... hm... gdzie jest moja coca cola?
-
Zapomniałam odpalić blipa. Mwaha.
-
-
Sobota, 14 czerwca 2008
-
Giełda minerałów - uboguchna, ale i tak bdb. Mam lawę i nie zawaham się jej użyć :)
-
-
Piątek, 13 czerwca 2008
-
O, już... :) FAAAAjraAAAaaaAAnt! :)
-
Jeden.... a właściwie to jedna. Mniejsza, bo większość polskiego społeczeństwa i tak mówi "raz".
-
Dwa...
-
Czyżby trzy?
-
41 minut dzieli mnie od weekendu. Nie, nie zamierzam odpracować dzisiejszego spóźnienia.
-
"Despatched" - to słówko raduje moje serce...
-
Moment, w Którym Mam Ochotę Włożyć Sobie Długopis w Oko przyszedł dzisiaj wcześniej niż zwykle.
-
Aaaaa... czy ja zostałam zatrudniona na stanowisku tłumacza? Muszę sprawdzić w umowie...
-
Włąśnie dostałam maila o tytule "pls help". Nie, nie jest to spam.
-
Sędzia *tfu* Howard dostanie ochronę policyjną, mwaha!
-
Jestem, jestem... Dzisiaj w firmie bezkrólewie, spóźniłam się kwadrans i właściwie mam mnóstwo roboty. Minus: nie zdążyłam kupić coli.
-
-
Czwartek, 12 czerwca 2008
-
Jakoś mi tak smutno... (kibicom za oknem też, dzięki czemu przewiduję, że za kwadrans będzie już cichutko)
-
System powiedział, że "nie, nie zrobię tego przed wyjściem z pracy", w związku z czym idę sobie kupić buty, o!
-
Wczoraj o tej porze też miałam ochotę wsadzić sobie długopis w oko, prawda?
-
Nie pora na pora. Tłumaczę.
-
I znów por.
-
Dość pora. Jeśli myślę jedno, a piszę drugie, to czy to jest pora, aby iść do domu?
-
"Ja w tym czasie gram na okarynie i okładam się porem po pośladkach."
-
Zadzwonił ulubiony klient. Dzień jak codzień. Jak nie #wyraz, to #wyraz.
-
Czas na przerwę. Może przespaceruję się do eko-pojemnika z moimi butelkami po coli?
-
Summation - kolejny świetny wyraz. Może niech Austriacy lepiej już nie piszą po angielsku, proszę?
-
Szefowa włączyła sobie niemiecką wersję CRMu i pyta mnie o nazwę każdej komórki do uzupełnienia. Przez to przelicytowali mi sandałki na allegro... grrr :/
-
Dzień dobry. I już.
-
-
Środa, 11 czerwca 2008
-
Idę do parku :)
-
Ale podejrzewam, że będzie bolało...
-
Mam ochotę wsadzić sobie długopis w oko.
-
Wiedzieliście, że na @ można powiedzieć whirlpool? Ja nie wiedziałam.
-
rozyczki
-
Paluszki krabowe są dobre :) Oraz: więcej goudy!! :)
-
Mogę już iść do domu? :)
-
Paluszki krabowe, gouda i ananas.
-
Misie-żelki.
-
Tłumaczenie szefowej w rozszytej koronką sukience zasad działania nowego crm nad serkiem waniliowym - niestrawność.
-
Czas na serek z gumisiami :)
-
Bardzo Wam dziękuję :) Mi się wyraz nie podoba. Co to znaczy, to akurat wiem :))))
-
Qualitatively - co to w ogóle za wyraz jest??
-
...i przystąpić do tłumaczenia materiałów.
-
Jedyne, co mogę powiedzieć, to "hm".
-
Wdrażają mnie w nowy projekt.
-
Chociaż może wcale nie powinnam, skoro Kolega Mąż wolał spędzić noc z Larą C. niż ze mną...
-
Siedzę sobie w pracy, a w uszach majta mi się moje deku-biżu. Ależ jestem z siebie dumna! :)
-
-
Wtorek, 10 czerwca 2008
-
A teraz się zbieram do domu. Pa!
-
Chyba jednak wolę Scrabble live.
-
Gram w literaki. Hmmm...
-
Rozliczam. *arghgrrggr* Teraz wiem, dlaczego nie zostałam księgową... ;)
-
Ka-na-pe-czka. Bue...
-
Trochę mnie nosi... jaki by tu sobie zrobić prezent imieninowy?
-
Znowu nie mam co robić. Grr...
-
Bolące gardło, cola zero, bolące gardło. Kanapka?
-
Dzisiaj jestem użyteczna i uczynna.
-
Boli gardło. Dzień drugi.
-
-
Poniedziałek, 9 czerwca 2008
-
Ponieważ blipuś odmówił współpracy, ja także odmawiam! A na grobie posadźcie mi błękitne orchidee...
-
Dlaczego ktoś zniknął mój kokpit? :(
-
Ach, jak ta moja szefowa się poświęca... *ach*
-
A gdyby tak jednak lody?
-
Ka-la-rep-ka. (Małgosiu! Jak Ty się zdrowo odżywias!?!)
-
*wyraz*. Dziękuję.
-
Burza byłaby jak najbardziej na miejscu...
-
OMFG! deser.gazeta.pl(s)
-
Czy wyobrażacie sobie, co by to było, gdyby szef roznosił lody waniliowe? Albo cytrynowe? Albo śmietankowe? Niech będzie nawet straciatella, a co tam!
-
Wróciłam. To było krótkie szkolenie.
-
Idę szkolić.
-
Truskawki. Z cukrem, ale tylko trochę.
-
Ziew. Cola Zero. Bolące gardło.
-
-
Piątek, 6 czerwca 2008
-
A teraz ja, mój biust i reszta moich *pardon my french* członków idziemy do domu. Tzn. wychodzimy z pracy, a potem się zobaczy.
-
Tak, chodziło o nowy biust :)
-
Moja Przyjaciółka Hannah przysłała mi maila z zaproszeniem do konkursu na... nową twarz #brastop.u. Mwaha!
-
A może by tak... uciec stąd?
-
Kręci mi się w głowie i drżą mi ręce. Ani chybi za dużo coli zero...
-
Najbliższe imieniny zapowiadają się na jedne z gorszych. Super.
-
Wklepuję dane do bazy. Czuję się na jakieś cztery lata mniej... :]
-
Mówiłam już dzisiaj "dzień dobry"?
-
-
Czwartek, 5 czerwca 2008
-
*ziew* dobranoc
-
Popołudnie z ^liszka - bdb. Kolega Mąż wyszedł naprawiać komputer sąsiadom.
-
Popołudnie z ^liszka - bdb. Wieczór z Kolegą Mężem - ndst.
-
Senkju, gudnajt. Idę stąd... oraz: nie liczę minut i lat... Lecę.
-
4'
-
9?
-
23.
-
Kręci mi się w głowie i sennie mi. Już nawet nie liczę na to, że dzisiaj w skrzynce pocztowej znajdę cokolwiek...
-
Zaaferowana szefowa. ^pagan wie, o czym mówię. Ała.
-
Sznurek, kawałek sznurka...?
-
Trzcina, taaaaak...
-
...Sono un Italiano... un Italiano vero... lalla la!
-
#wstydliwewyznania Lubię włoską muzykę popularną w stylu San Remo.
-
Trzcina, tylko trzcina. Mam jednakowoż nadzieję, że myśląca... :)
-
Rozterkę mam. Gwiazdy jak gwiazdy, ale prawo moralne... *Ech*
-
Co będę robić dzisiaj wieczorem? Pisac o YSL, beware :)
-
Otacza mnie kretynizm i zidiocenie. Czuję obrzydzenie. Trzeba było sobie przynieść rzyg-torebkę, jak mi wczoraj radzono.
-
Brastop znowu przysłał mi atrakcyjną ofertę, której zapewne nie uda mi się oprzeć. Hate them! :)
-
Wczoraj zmarzłam w sukience, więc dzisiaj - dla odmiany - ugotuję się w spodniach.
-
-
Środa, 4 czerwca 2008
-
A teraz to mogę zdążyć jedynie na autobus. Bye! :)
-
O, a teraz już nie zdążę...
-
Zdążyłabym, ale mi się nie chce.
-
No, proszę... dostałam maila z informacją, że "w związku ze strajkiem poczty polskiej obniżamy ceny wysyłek kurierskich". Najs.
-
A drzwi trzaskają... i trzaskają... a szefowa to durna jednak jest...
-
Gimnastyka intelektualna moim przyjacielem jest...
-
*ziew*
-
Szef wyszedł na 1/2h... A ja na to - allegro! :)
-
W sumie byłoby łatwiej, gdybym po prostu wyszła...
-
Połowę? Czy naprawdę napisałam "połowę"?? Grrr...
-
Oraz nie chce mi się gadać ze współpracowanikami. Co więcej, połowę z nich najchętniej bym eksmitowała z tego budynku. [blip]
-
Nie, nie chce mi się. Marchewka nie zając, poczeka.
-
To ja może pójdę oskrobać marchewkę?
-
Nie, jednak nie. Muesli śliwkowe jednak nie. Za dużo.
-
Muesli śliwkowe. Mniam!
-
Muesli? Now is the f*cking time!
-
Oh, I think I saw my superior's thong. Oh, yeah, I saw the thong. I did! I did! (moje oczy!)
-
Ze zdjęcia wynika również, że mam problemy z kręgosłupem. Poważne.
-
o, taka kokardka
-
Mam wątpliwości, co do stawiania przecinków. W ogóle mam wątpliwości.
-
Kokardka.
-
Odpaliłam sukienkę w kratkę. W sklepie wydawała mi sie dłuższa. No i ma kokardkę. Trochę dzidzia-piernik. Ale Koledze Mężowi się podobało.
-
-
Wtorek, 3 czerwca 2008
-
Park mnie wzywa.
-
Napijam się. Biała herbata z imbirem jest dobra. Ale znowu mam ochotę na sushi. Bez-sen-su.
-
To ja się może pójdę napić...
-
AaaaaAaaAaAaaAAAaaa....
-
Muszę powiedzieć, że najchętniej bym skończyła na dziś działalność zawodową. Ale wiem, że jeszcze 2h.
-
** bombki strzelił, lunchu nie będzie. Paście jajecznej nie spodobała się dzisiejsza aura, więc wolę nie ryzykować niestrawności.
-
To lunch or not to lunch?
-
I sandałki w końcu założyłam, hej!
-
Z drugiej strony przynajmniej mam ładną spódnicę. I wbrew oczekiwaniom, nie mam do niej za dużego tyłko. I buty mam ładne.
-
Pracapracapraca czyli workworkwork/warkwarkwark.
-
Zaskakujące, jak mały krok dla człowieka może stać się dużym gwoździem do trumny :]
-
"Możesz zdjąć ogłoszenie na to stanowisko." Czyli że co? 3 laski zrezygnowały, a ja robię to, co miały robić...
-
Będę gryzła. "Jak możesz, to zrób to, bo ja SIĘ NIE WYROBIĘ z tym wszystkim". Oh, seriously?
-
Walczę z nowym CRMem. Będę gryzła.
-
Słabo mi i chcę stąd uciec. Dziękuję za uwagę. Senkju, gudnajt.
-
Cekiny i komputerowa indolencja. Nie, nie moja. Ja jestem dzisiaj idealnie "na mat".
-
-
Poniedziałek, 2 czerwca 2008
-
Myślę i czytam. Ani jedno, ani drugie w tym momencie mi nie służy.
-
Znikammm...
-
Nie ma zena... Grrr... ale jakoś nie miałam czasu napisać :/
-
Mój zen jest większy niż bym się spodziewała...
-
Droga Szefowo, nie będę udzielać odpowiedzi na pytania zadane ustami pełnymi sałatki z farfalle.
-
Właściwie, to chyba powinnam się wkurzyć. Mój zen wielkim jednak dzisiaj jest.
-
Wspominałam, że to już trzecia?
-
A poza tym nie przyszła dziewczyna, która miała u nas od dzisiaj pracować. Hm...
-
Austriacy nazwali remotedesktop Falbala... :)
-
Dostałam komplet cienkopisów Stabilo... Zgadnijcie, co będę teraz robić?
-
Jestem w pracy. Symuluję.
-

